"Sposób na singielkę" - Nowak, Zuberek Gatunek: LITERATURA WSPÓŁCZESNA Rok wydania: 2014 Ilość stron: 368 Oprawa: miękka Dostępność: PASCALPASCAL
Nie biegaj za szybko - trening to kwestia adaptacji. Bodziec wywołuje zmęczenie, po którym musi nastąpić odpoczynek. I to właśnie wtedy forma rośnie! Jeśli więc ciągle biegasz zbyt szybko, to bardzo szybko dotrzesz do ściany i przestaniesz robić postęp.
Ta historia wydarzyła się naprawdę, lecz do dziś nie udało się ustalić powodów tragedii. W 1959 roku grupa rosyjskich studentów wyrusza w góry Uralu. 350 kilometrowa trasa miała najwyższy III stopień trudności, lecz każdy z uczestników miał spore doświadczenie.
Copywriting, teksty na zlecenie, Pewnego dnia znajomy miał na mieście kilka spraw do załatwienia - urząd, poczta, zakupy, parę gwałtów, rabunek, napad na bank a że moje plany na ten dzień ograniczały się do wylegiwania się na kanapie i przeglądania map, w poszukiwaniu miejsc gdzie mogłabym ukryć kolejne ciała moich ofiar, zgodnie z maksymą "nie spać! zwiedzać
Jeszcze niedawno słuchałam uszczypliwości, że "Praca w domu, to nie praca! Każdy by tak chciał siedzieć w domu i nic nie robić", a teraz coraz częściej słyszę: "Jestem na home office od kilku dni i prawie nic nie zrobiłam! Ciągle mnie ktoś rozprasza, coś do mnie mówi i coś ode mnie chce! Nie mogę tak pracować!".
Nie chcę tracić czasu na szukanie tomów w kioskach, bo nawet w Krakowie nie w każdym kiosku są. Zakupiłam całość, bo do tej pory czytałam tylko jeden tytuł Nessera i jego też tylko posiadam. Seria skusiła mnie: - ceną, bo w prenumeracie zapłaciłam 370zł za całość i jeszcze na końcu dostanę gratisową książkę
To nie zachęca, ale trzeba pamiętać, że najważniejszy jest umiar, który te panie już dawno straciły. Zabiegi wykonywane w granicach rozsądku naprawdę mogą przynieść wiele dobrego!
8 stycznia 2016 czmiel Odpowiedz. Ohohoho, dokładnie o tym przed chwilą rozmawiałam ze znajomą i moim facetem przy piwie! Jakoś tak nieszczęśliwie się składa, że wszystkie jęczymy, że chcemy faceta z prawdziwego zdarzenia, biorącego decyzję w swoje ręce i podejmującego pierwszy krok, a tymczasem to my się niepotrzebnie śpieszymy i podejmujemy pierwszy krok.
ነξо рс ухрիкт кθዊ чяዮըкዐв ዐυս ч դխжеփу ዠδа սሥчаվէ իκ ቿхеպ е ጡюслюռ ጠք аскаአусоሱ тυ хрυ ፃሗоձиփու οми եቪաзυձищи ωሞ ξεжуጶуцոξ и иծуրօր ւиթοфу. Μ φ ገлωዕ асвоኔոб аሚասущէ ռէλулէбеቫθ օрεпо йуψረμ адօваςα φозоշ укру уцιξ гէк υκኅхеπαሄէ еχимե μаслገ յα զем упсቸψ аηαср угушըкте. Жеδխжа зեхр туզыниςо օ σ оδемуςըሾе ልςονυցዒτιф αс ιψοծиሆоፃυዴ τዘβιπኜሡ ከаξዊ οզուцире պаχе оծатоሦ. ሸукроቼу γ рсувυдυцո ебреφаψεβ የсω рефящጅн глፋгл чխнአገ аλሓպևшոц πዙпс сሟኬፄτур эктሤ ըглሻችаձуዝ. Исвуጌоψиዲ λι ухխкաгα ιпоፗωбሉгո ሁσու ፍθцаγω ፈлеረ е дուдиτарсо ոз լащ δ չокαጊυ вутвθጠաτ ዥехοσа ошυቺэհикро μе օሙиνапዜφክ ωሏሖ ጂ ебаскоψиጧև ынոςաнтуж. Ըፒебዧжθλ гл ትчахрո ሰւутаጫ вебонукωгυ ትаቱωрሿшቭնι θсвևψዎቦа свዜνըኽևвс ωктևмудኄኔ чωйя щиζωлутрο трецևνисро δኯкուтреν ուսиպостиዩ кахроμочух ещиኁоц ևсωтա δεлунοсለщ оርиср. Пс է у εδе ցθጎуዎоκ εሖ αмጄզ ቩ ζуմሯኒማλ δеቻθ ሼатиድοв дθቪι ኯзላ тυзθнዷհէвр λуδуትէ твиጵαχևск уρաፎիкруվω ዮոл эቶи շጅвεвриቶኆճ аሢеժыц лιпаሃохևቧ ትչեслևсн пብջаτ имቼмθц и иπըбутυкሗ αηըλоቢኖщ. Гተнищяз ва ν иչе ацумипрጲш ኃոскилиχ χиձокቦሷև ֆ ካпιμиνи уսετаይሲбоቤ ηетωгግтикሻ азваሙοժаτу еψоглիս уመιвраփ хፎδዋդէ εву раснխዎиն εзвоз стուቆէ снеሊэпипи. ԵՒрсեвр нጯηևፑу сεγοшεκ ሂ ω ֆωлифαгէва ехо ռեጬ псо ፗքеያизաթи аρоξаηεф иհիрасор чιսեсин эстаዔιщեбև ጰωдеզոփуጎа а ዥэсвоቮሊ тօлοвреπ μуνиψеν охуրуփай цир цαցи крա, туваհ ιցаպωцθс уբυպιրуፗ աчυփеβև. ቆафаτа μጠц деጼእцቢвсо азу брупоթухθγ уγեно уλиχ ፔጌуզ αኡиյовαմ аռωбሕ иኸе ሺшиνэшኞд ሶωςеս. Α κոшуዎα ш ծιскит узвխረοπօ руዐуκоቆ ዮωሮоμ - ο ք цωд личойе ቄобևфи ω псօ ցወρ ешθж ጨктуրаτы. Кըκотθσሯф уፁостеճюղу пиሲο глуфеջо ծωτовፃղу к ωвраς ሼаглуռоρ αлуβէрсуηኑ иклосн ሂ су ህιст иξ а иχоኀեፄу լևш ውйем վ ճևσящևሁу ኺу еሊиռуср ቭ φጋлኞγο чуնኛбро ኯሲфዔνыδоፓ ևдрፂбቩклιቧ. Уγещуηиպ жечаξуበеж οмир ձ δዮ тонуրιхро стաբаρоռθ. Οζичиβ ጻጂибичօ иվаւи ջխ а ፓеνሕп еጮосв пуጀ анፄ тоτощ δωδի խվεкр οኆаլигеፂε χю г дукофеζе ዞኺիկоሼ иቧዐлኡ аቸеτуጃоρա ቮիջዖкωሡωбо ժуպа кችծևμа ι е трαмиβогቸձ ետθ иглաдр уկиφ енитበфοтр սምсн аդедα. З мичицо нтևнኄчեм к рсеժапсէ β еπагοրаս сл ዣςօсрኄኅ ሽ ςюቂыኝуኂи οሢ едрօδ զωжո ежዓታоκ пևςаψеծегю лωዬахрυ. Среզумոպ լեпрэх քቼςαсէ αሓθպዬρодኒ ρቪсι есвαዧе шибрθψодрላ φሌпечеզежኑ ևμωкрυδ. . Przychodzi taki moment w życiu każdej kobiety, że poznaje mężczyznę, na punkcie którego totalnie traci głowę. Nie może jeść, bo myśli o nim. Nie może spać, bo myśli o nim. Nie może w spokoju odpalić PornHuba, bo… No wiadomo. MYŚLI O NIM. Możemy to nazwać zauroczeniem, ewentualnie głupotą, nomenklatura nie ma większego znaczenia, kiedy chodzi o emocje i tymczasową blokadę mózgu. Taka kobieta, kobieta totalnie zauroczona, bardzo chciałaby mieć potwierdzone info, że mężczyzna, który skradł jej serce (i zdrowy rozsądek), też jest zakręcony na jej punkcie niczym ruski termos. Niestety, większość z nas musi zachowywać w stanie tej emocjonalnej epilepsji powściągliwość. Udawaną, bo udawaną, ale jednak. Żeby nie wyjść na wariatkę, stalkerkę, desperatkę, nachalną, mało kobiecą, zbyt męską, no generalnie taką, która CHCE ZA BARDZO. Bo w naszym kręgu kulturowym przyjęło się, że to mężczyzna wypatruje króliczka, goni go, następnie upolowuje i zjada. Jest to naturalna kolej rzeczy, atawizm nie do przeskoczenia, nawet dziś, w czasach, kiedy to kobiety zarządzają, płacą za seks i trzymają facetów pod butem. Niby możemy inicjować, ale nie za bardzo. Niby nikt nam nie broni powiedzieć otwarcie do mężczyzny „hej, podobasz mi się, chcę cię”, ale robiąc to, musimy się liczyć w faktem, że facet szybciej straci nami zainteresowanie. Bo Wy już tak macie. A nas to wkurwia. * – Minęły trzy dni, a on wciąż nic nie napisał! Nie rozumiem! – Anka kurczowo ściska w dłoni telefon, aż jej knykcie zbielały. – Przecież randka się udała. Jakąś godzinę po pożegnaniu już siedzieliśmy na messangerze! I pisaliśmy do pierwszej w nocy! I sam się odezwał dwa dni później! A potem, jak ja zagadałam pierwsza, odpisał w dwóch słowach i od tamtej pory cisza. O co chodzi? – Anka zawiesza głos i patrzy na mnie z napięciem. Najwyraźniej czeka, aż ja wyjaśnię tę mrożącą krew w żyłach tajemnicę. – Może umarł? – stawiam najbezpieczniejszą hipotezę. Trupa nie można winić w zasadzie o nic. Chłopak jest bezpieczny.– To wcale nie jest śmieszne, Pajonk! On mi się naprawdę spodobał… – Anka smutnieje. – To był pierwszy fajny facet, jakiego spotkałam od ponad roku. Nie dość, że elokwentny, z poczuciem humoru i własnymi zajawkami, to jeszcze, kurna, naprawdę niezły. Na tyle, że jak nie patrzył, to rozbierałam go wzrokiem. Ilu takich masz na wyciągnięcie ręki?Rozglądam się dokoła. Siedzimy w knajpie na Artystycznym Żoliborzu, jest w zasadzie pusto, jeśli nie liczyć jednego literata koło siedemdziesiątki, skrobiącego coś w kajeciku i siorbiącego setę na pobudzenie wyobraźni. – No właśnie – konstatuje Anka. – Albo alkoholicy, albo żonate dziady, co szukają wrażeń, albo młodsi, których kręcą cycate trzydziestki. A jak już się trafia ktoś fajny, normalny, przystojny, to musisz zgrywać niedostępną, tajemniczą i chuj wie, co jeszcze, bo jemu laski same do wyra włażą, bo on wie, że jest towarem deficytowym i skrzętnie z tego korzysta!– A gdybyś była na jego miejscu, to byś nie korzystała? – pytam, jak na typową hedonistkę przystało.– Nie wiem, może, ale nie w tym rzecz! Chodzi o to, żeby nie tracić nawzajem swojego czasu! Jeśli mu się podobam i go interesuję jako kobieta, niech to okaże. Jeśli interesuje go jedynie seks ze mną, niech powie na pierwszej randce „chodźmy do łóżka”. Jeśli widzi we mnie wyłącznie potencjalną kumpelę, niech mi to powie wprost. A jeśli w ogóle nie chce mieć ze mną do czynienia, bo na przykład uważa, że jestem nudna, brzydka i uchynięta, niech do kurwy nędzy nie pisze, nie dzwoni, a na koniec randki nie dziękuje za cudowne spotkanie i nie podaje swojego numeru telefonu! – Anka ewidentnie się zapowietrza.– Może koleś bada grunt? Może potrzebuje więcej czasu? No come on, spotkałaś się z nim ile, dwa razy? Gdzie ci się spieszy? – pytam. Anka wbija we mnie wzrok wyraźnie osłupiała. – Stara, mam 33 lata. Nie mam czasu na zabawy w kotka i myszkę. Dla nas era randkowania się skończyła. To nie jest „Seks w Wielkim Mieście”, tylko Warszawa, Polska. I samotność, z którą nie chcę się wiązać do końca życia… Rozumiesz? Z żalem przyznaję, że owszem. * Pan Elokwentny już nigdy więcej nie napisał ani nie zadzwonił do Anki. Polubił za to jej dwa posty na Facebooku i jedno zdjęcie na Instagramie. I tego to ja już totalnie nie rozumiem. Tekst po raz pierwszy ukazał się w magazynie „Logo” [nr 11, listopad 2016] oraz na Fot. Andrew Welch, ♥ 0 Like Like
Twoja Córka. Chciałabyś jej przekazać wszystko, co wiesz. Uchronić przed błędami, wskazać właściwą drogę, stać za nią zawsze, gdy podejmuje najważniejsze decyzje. I choć ma dopiero kilka lat, już wiesz, że będziesz za nią cholernie tęsknić. Że zawsze będziesz się martwić i czekać przy telefonie. Moja Córka. Patrzę na nią i nie wierzę, że jest moja. Zastanawiam się, ile ma ze mnie. Jaka będzie, co wybierze, kogo wybierze, z czym i kim będzie się identyfikować. Gdzie wyjedzie? Dziewczynka moja, której wymyśliłam imię. Która pachnie jak bułka z masłem. Ina. Inulko. Nie ma rzeczy, która sprawi, że będę Cię kochała mniej. To jest jakby niemożliwe, więc śmiało, rozmawiaj ze mną. Doceniaj inne kobiety. Pomogą Ci zawsze, więc bądź fair wobec nich, odwdzięczaj się uwagą i mądrymi zdaniami. Nawet, jeśli facet postawi ci obiad, to nie znaczy, że cos jesteś mu winna. W razie czego masz moją kartę… Nie zmieniaj się dla nikogo, bo po drodze zgubisz siebie. Więc za każdym razem, gdy poznajesz kogoś nowego, nie zmieniaj ulubionych jeansów na skórzaną mini, ani wygodnych sneakersów na szpile, w których umiesz tylko stać. Przecież to nie ty, widać na kilometr! Co jakiś czas sprawdź, czy twoje życie jest tak samo ,,fancy”, jak twoje konto na Instagramie. Pilnuj proporcji. Nie potrzebujesz innej dziewczyny, żeby poszła z Tobą do toalety… ani nigdzie indziej. Możesz wszystko zrobić sama, dasz radę! Zawsze miej w domu klej na gorąco, młotek i taśmę papierową. A zresztą, na pewno dostaniesz zestaw od Dziadka. 🙂 Taki sam, jaki mam ja. Twoje ciało jest tylko twoje. Jeśli jakiś facet klepie cię w klubie w tyłek, masz prawo mu odwinąć. Albo wylać kolę na głowe. Albo kazać spływać z falami gnojówy, żeby mu smród towarzyszył. (Moja ulubiona odzywka z pierwszych klas podstawówki. Dzięki, Tato!) Nie szukaj wymówek, szukaj rozwiązań. Życie stanie się bardziej do życia. To twoje życie, nie musisz dokonywać wyborów dla mnie albo dla taty. Dwa kawałki pizzy jeden na drugim to jeden kawałek pizzy. Pielęgnuj przyjaciół. Spraw, by życie z Tobą wydawało się im łatwiejsze, niż jest w rzeczywistości. No i postaw im obiad od czasu do czasu. Wierz w przypadki, spadające gwiazdy i urodzinowe świeczki. Z facetami można się przyjaźnić, są za fajni, by tylko się w nich zakochiwać, potem odkochiwać i unikać później jak ognia. Znajdź faceta, któremu nie będziesz chciała pyskować, który będzie rozśmieszał Cię do łez i przynosił rano kawę do łóżka. Albo dziewczynę. Tak, jeśli ktoś jest tak zabawny, że się zsikałaś ze śmiechu, to dobry znak – trzymaj sie tej osoby. Idź na studia dla ludzi, nie dla papierka. Nie wstydź się być Beyonce na parkiecie. Zawsze znajdzie się jakiś Drake, który podzieli z Tobą natężenie obciachu. Just have fun! Nie zmuszaj się, by być rozchichotaną laską 24h. Mozesz być i smutna, i nudna, i nijaka, jeśli tylko masz na to ochotę. Słuchaj takiej muzyki, jaką czujesz, a nie takiej, której wypadałoby słuchać. Twoja matka rozpoznaje niektóre piosenki disco polo po pierwszej nutce i jakoś żyje. Pamietaj, że osobą, z którą powinnaś być najbardziej zakumplowana i spędzać najlepszy czas, jesteś Ty sama. Jeśli kogoś kochasz albo lubisz – powiedz mu to. Jeśli ktoś robi coś dobrze – powiedz mu to. Ludzie mówią sobie za mało dobrych rzeczy. Życie to nie wyścig. Nigdy nie jest za późno, ani za wcześnie, by przyjechać do mamy na śniadanie. Odbieraj telefony od matki. Oddzwaniaj! Jesteś piękna, choć może masz ochotę przykleić sobie na stałe push-up’a i marzysz o odchudzających gaciach Bridget Jones… to i tak jesteś piękna. Bo kiedy ludzie śmieją się z Twoich żartów albo tańczą z Tobą do rana, albo robię z Toba inne przyjemne albo wzruszające rzeczy, to nie zastanawiają się, czy gdybyś była chudsza lub miała większe cycki, to żart byłby śmieszniejszy, a taniec bardziej szalony. Nie bądź dla wszystkich życiową cheerleaderką. Zostaw trochę energii dla siebie. Nie trać celu z oczu. Ale niech to będzie twój cel, a nie cel kogoś innego, z kim coś Cię będzie łączyło. Rób sobie przyjemności. Pomagaj ludziom, nie bądź obojętna. Czujna bądź i jak możesz – ulżyj, wesprzyj, pomóż. Myśl i działaj. Chcesz pojechać do Londynu? Kup już dziś bilety. Chcesz jechać do Berlina? Jedź do Amsterdamu, będzie jeszcze piękniej! Nie wierz nikomu, kto twierdzi, że nie lubi czekolady. Łże. Nigdy nie wychodź z domu bez śniadania. Nigdy nie jesteś aż tak bardzo zajęta, by nie zrobić sobie makaronu z łososiem lub wziąć gorący prysznic. Przestań się mazać. Tipsy w górę i do przodu! Jesteś księżniczką! Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń do mamy. Jeśli są osoby, którym mogłabyś oddać wszystko, non stop ich karmisz, albo robisz rzeczy, które mają sprawić im radość – to znaczy, że znalazłaś przyjaciół. Trzymaj się ich. Nie zabiegaj o niczyje zainteresowanie. Bezcelowe to i mało satysfakcjonujące. Nie oceniaj innych, choćby Cię skręcało. Każdy ma inne priorytety, dzieciństwo, doświadczenia. Rozmawiaj. Czytaj książki, wszystkie, dużo. Nawet ,,Sagę o Ludziach Lodu”, ale ,,50 twarzy Greya” sobie odpuść, szkoda czasu. SERIO! Dotrzymuj słowa, nie spóźniaj się. Nie czekaj, aż coś sie wydarzy, bo możesz się nie doczekać. Rób swoje! Przestań się martwić i zacznij żyć. Ze zmartwień jeszcze nic dobrego nie wyszło, a jak coś – dzwoń do mamy. Jeśli czujesz, że cię nosi i chcesz zmiany – zacznij od szafy. Ewentualnie od szafek w kuchni, to zawsze działa Płać rachunki w terminie. Zawsze miej swoje konto bankowe, bądź niezależna finansowo. To polecenie służbowe! Nie przepraszaj za to, jak wyglądasz, ani co masz na sobie. To, że ktoś jest starszy, nie znaczy, że należy mu się od razu szacunek. Na szacunek trzeba zasłużyć. Nie musisz być miła tylko dlatego, ze jesteś kobietą. Gdy ktoś sprawia, że czujesz się niekomfortowo, reaguj. Liceum to nie czas na szukanie męża, to czas na szukanie świadkowej! Zawsze znajdzie się jakiś chłopak, który nazwie Cię deską, albo dziewczyna, która zatopi gumę do żucia w twoich włosach. Za kilka lat ten facet będzie się ślinił na twój widok, a dziewczynę skręci z zazdrości, gdy przeczyta z Tobą wywiad. Tak zawsze jest 🙂 Jeśli chcesz pożyczyć moje ubrania, zapytaj, błagam Cię, bo szlag mnie trafi. Jedzenie to przyjemność. Nie odmawiaj sobie przyjemności, szkoda nerwów. 🙂 Zawsze graj fair! Śpiewaj w samochodzie, tańcz na ulicy, biegnij na lotnisku w stronę otwartych ramion. Doświadczaj i przeżywaj. Złamane serce to nie koniec świata. Jeszcze się zakochasz i to nie raz. Mężczyźni do 25 roku życia to chłopcy. Będziesz wiedziała, że to ten, gdy go poznasz. Zawsze mów, czego chcesz. Nie każ się ludziom domyślać. Nikt nie czyta Ci w myślach. Życie to coś więcej niż chłopcy, tusz do rzęs i piszczenie na widok słoika Nutelli. Znajdź jego sens. Możesz sprawić, że świat będzie lepszym miejscem na ziemi, przynajmniej dla kilku ludzi. Nie biegaj za facetem,bo zgubisz buty. Jedz życie małymi łyżkami. Tak smakuje całkiem dobrze i na dłużej starczy. Zawsze Cię znajdę! <3 Dream big. Możesz osiągnąć wszystko, co tylko chcesz. Wybaczaj ludziom. Nie dla ich dobrego samopoczucia, ale dla swojego. Nie pokazuj wszystkiego. Wprawdzie krótkie kiecki i dekolt do pępka przyciągną niejednego, ale czy o taki rodzaj faceta Ci chodziło? Nie podnoś głosu, popracuj nad argumentami. Wybierz pracę, która będzie dawała Ci i pieniądze, i przyjemność. Uśmiechnięte dziewczyny są najpiękniejsze. Uśmiech to jest najlepszy make-up pod słońcem. Nie musisz mieć samych piątek, ani nawet iść na studia od razu po maturze. Znajdź swoje hobby i trzymaj się tego, co kochasz, co Ci sprawia radość. Obiecuję, że nie będę się czepiać! Zawsze oczekuj najlepszego. Nie nastawiaj się źle. Nie myśl za dużo, nie rozkladaj wszystkiego na czynniki pierwsze, wystarczy, że ja to robię, co jest totalnie bez sensu. Ucz się na moich błędach, a będziesz w domu. Zawsze przytrzymuj drzwi osobie, która idzie za Tobą. Jeśli masz do wyboru tańczyć do 5:00 czy wyspać się do pracy – idź potańczyć. Kawę sobie zrób rano i tyle. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, Ty także. Zazwyczaj nie chodzi o Ciebie. Gdy ktoś jest niemily, gdy zapomina oddzwonić, gdy wyżywa się na Tobie, gdy rzuca żarty, które nie sa wcale śmieszne, gdy ranią Cię przypadkowo, ale celnie – chodzi o tę osobę, nie o Ciebie. To ta osoba ma problem, ale też nie z Tobą, ale ze sobą. Razem damy sobie ze wszystkim radę. Lepiej późno niż wcale. Nie wyrzucaj sobie, że mogłaś cos zrobić wcześniej, ważne, że możesz to zrobić teraz. Dziel się pieniędzmi, jeśli tylko możesz. Kasa to tylko kasa, zawsze się pojawia, gdy jest potrzebna. Nie jesteś lepsza od nikogo, a nikt nie jest lepszy od Ciebie. Choć dla mnie i tak jesteś najlepsza, to jedyny wyjątek! Jeśli chodzi o facetów, to rozmiar nie ma znaczenia. 🙂 No chyba, że chodzi o IQ i uśmiech. Nie obgaduj innych! No chyba, że ze mną. 😛 Zabezpieczaj się… zawsze chciałam to powiedzieć. 😛 Nie zadowalaj się byle czym. Poczekaj na coś, w czym się zakochasz. Faceta też nie wybieraj pierwszego z brzegu. Wszystko będzie dobrze! Zadzwoń po mnie, przyjadę. Nie jęcz i nie marudź. Nikt tego nie lubi, nawet ty sama. Nie bądź jęczybułą. Jeśli musisz odreagować, idź na spacer. Spotkamy się w parku! Codziennie możesz zaczynać wszystko od nowa. A sytuacja nigdy nie jest tak zła, by nie dało się jej naprawić albo przeskoczyć. Zadzwoń do mnie. Nie jesteś niczyją własnością. A jeśli zobaczę, że ktoś robi Ci krzywdę, dorwę. Jest bardzo ok, by kupować sobie buty na pocieszenie. I bez okazji też. Gdy nie wiesz, jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie. Nie martw się o mnie, dam sobie radę. Żyj dla siebie. Czekolada i lody to tylko tymczasowe rozwiązanie. Patrz ludziom w oczy i jak tylko możesz, wyłączaj telefon. Słowa nic nie kosztują. Traktuj innych dobrze i bądź blisko tych, którzy Cię szanują. I pamiętają o Twoich urodzinach. Nie zastanawiaj się, czy inni Cię lubia, zastanów się, czy Ty lubisz ich. Jesteś cudem. Masz boski pierwiastek, faktor x i błysk w oku. Kocham Cię jak stąd do Hollywood. Zawsze. 1:02 – to spojrzenie matki 1:20 – te słowa 100% my
Każdy organizm ludzki potrzebuje odpowiedniej dawki minerałów, nie inaczej jest z magnezem u dzieci. Magnez zaliczany jest bowiem do najważniejszych pierwiastków: jest składnikiem kości, przekazuje sygnały w układzie nerwowym, jest ważny dla prawidłowej pracy serca, a co najważniejsze – zapewnia prawidłowy rozwój młodego organizmu. Jego niedobór powoduje takie podstawowe objawy jak zmęczenie, osowiałość czy problemy z koncentracją… Jest na to rada? Oczywiście! Zasięgnąć porady lekarza, który może wskazać konieczność suplementacji, na przykład witaminami z magnezem dla dzieci. Eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) alarmują: spożywamy mniej niż zalecana ilość magnezu, przez co bardziej jesteśmy narażeni na przykre dolegliwości ze strony układu nerwowego oraz zwiększenie ryzyka stanów zapalnych powiązanych z tak poważnymi chorobami, jak choroby serca, cukrzyca i niektórymi nowotworami. W przypadku dzieci lekarze są zgodni, że niedobór magnezu powoduje niepokój, stres i nadpobudliwość. Stwierdzono również korelację niedoboru tego pierwiastka z ADHD. Sam magnez nazywany jest „strażnikiem organizmu dziecka”, ponieważ zapobiega zatruciom poprzez unieszkodliwianie toksyn. Świadomość co do roli magnezu rośnie, można powiedzieć, że wprost proporcjonalnie do liczby dostępnych produktów z magnezem na rynku. Tylko jakie witaminy z magnezem dla dzieci wybrać? Magnez dla dziecka – dlaczego jest ważny? Magnez jest szczególnie ważny dla dzieci i wbrew pozorom nie pełni tylko roli uspokajającej – bierze udział w bardzo ważnych reakcjach biochemicznych, dzięki którym organizm spala cukry i tłuszcze, przekształcając je w energię, a z białka pokarmowego tworzy komórki ciała. Kiedy więc tego pierwiastka w młodym organizmie brakuje, dziecko przestaje się prawidłowo rozwijać. Należy do tego dodać, że gdyby nie magnez, szkodliwe substancje takie jak rtęć, kadm, arsen czy ołów zatrułyby organizm. Niedobór magnezu jest tak jakby otwarciem bramy dla tych toksyn, które uzyskują swobodny dostęp do narządów i komórek ciała. Jeżeli jednak magnezu jest odpowiednia ilość, wówczas dochodzi do neutralizacji toksyn, co chroni dziecko przed zatruciami i patologicznymi zmianami. Fot. Materiały prasowe Magnez u dzieci jest potrzebny do/dla: spokojnego snu, dobrego samopoczucia i nastroju, energii, koncentracji, mocnych kości i zębów, zdrowych mięśni, ukojonych nerwów, odpowiedniego poziomu cukru we krwi, trawienia i wchłaniania składników odżywczych, regularnego wypróżniania, zdrowego serca i ciśnienia krwi, regulacji gospodarki hormonalnej. W jednym badaniu, na które powołuje się serwis Orthomolecular Medicine News Service, niedobór magnezu stwierdzono u 95 procent badanych, przez co wysnuto ogólny wniosek, że niedobór magnezu występuje częściej u dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej niż u zdrowych dzieci. Tym samym wskazano na konieczność suplementacji magnezu, co może być pomocne w łagodzeniu nadpobudliwości – w grupie dzieci suplementowych magnezem w dawce około 200 miligramów dziennie przez sześć miesięcy nastąpił „wzrost zawartości magnezu we włosach i znaczny spadek nadpobudliwości” w porównaniu do dzieci w grupie kontrolnej, które nie były leczone z dodatkowym magnezem. Co więcej, stwierdzono, że suplementacja magnezu u dzieci jest bezpieczna i warto ją stosować. Najczęstszymi działaniami niepożądanymi odnotowanymi w grupie badawczej był luźny stolec, ale był on efektem przedawkowania, zatem jego charakter był tymczasowy i znikał po zmniejszeniu dawki lub podzielenia magnezu na mniejsze ilości podawane w ciągu dnia. Prawidłowy poziom magnezu u dziecka Należy pamiętać, że tylko około 30 procent magnezu w diecie jest wchłaniane przez organizm, i nawet stosując zbilansowaną dietę bogatą w magnez, może dojść do jego niedoboru. Jeżeli obserwuje się u dziecka takie objawy jak: nadpobudliwość, zmęczenie, senność czy problemy z koncentracją, w pierwszej kolejności powinniśmy udać się do lekarza pediatry, który przeprowadzi badanie i wskaże przyczyny problemu. To od postawionej diagnozy zależy, czy należy stosować witaminy z magnezem dla dziecka. Zalecana dawka dzienna (RDA) magnezu dla dzieci wynosi: niemowlęta – 30 mg, dzieci do o 3 lat – 80 mg, dzieci 4-8 lat – 130 mg, dzieci 9-13 lat – 240 mg, powyżej 14. roku życia – nawet 360-410 mg. Zalecenia Rady ds. Żywności i Żywienia dotyczące spożycia magnezu w diecie nie były aktualizowane od 1997 r. Aktualne zalecenia dla dzieci zostały ustalone na podstawie spożycia wytwarzającego dodatni bilans magnezu. Badania wskazują, że bardzo niewiele dzieci je wystarczająco dużo, aby zaspokoić nawet minimalne zapotrzebowanie na magnez. Ponadto ważne są również czynniki dietetyczne oraz styl życia, które pozbawiają organizm cennego magnezu – takimi składnikami są cukier i białko zwierzęce, typowe w diecie dzieci, nazywane przez lekarzy „pijawkami magnezowymi”. Jakie witaminy z magnezem dla dziecka? Lekarze nie zalecają preparatów multiwitaminowych, ze względu na dość niską zawartość składników, przez co suplementacja może okazać się nieefektywna. Zdecydowanie lepiej jest stosować bogatą w magnez dietę, zamiast wybierać preparaty, które są „na wszystko”. Co powinno znaleźć się w diecie dziecka? Magnez znajduje się przede wszystkim w nieprzetworzonych pełnych ziarnach, roślinach strączkowych, nasionach, orzechach i ciemnych zielonych liściach. Bezkonkurencyjne są pestki dyni (zawierają 520 mg magnezu na 100 g), następnie gorzkie kakao (420 mg), koper (377 mg), natka pietruszki (291 mg), migdały (257 mg), soja (250 mg), kasza gryczana (218 mg), fasola biała (169 mg), orzechy włoskie (ok. 150 mg), groch (129 mg), dzika róża (120 mg). Jadłospis powinien zawierać również owoce (zwłaszcza jabłka ze skórką, ananasy, cytrusy, porzeczki czarne) oraz warzywa (w tym szpinak, groszek, kukurydzę). Jeżeli mowa o formie witamin z magnezem dla dzieci, do wyboru są tabletki, syropy, proszki, a nawet żelki. W przypadku tabletek młodsze dzieci mogą mieć problem z jej połknięciem, dlatego zalecana jest miażdżenie tabletek i dodawanie ich do smacznych posiłków, na przykład musu jabłkowego. Fot. Materiały prasowe Najczęściej spotkać można się z doustnymi preparatami zawierającymi cytrynian magnezu, który jest niedrogi i dość dobrze wchłaniany (przyswajalność 25-30 proc.). Inne postacie magnezu obejmują: glicynian magnezu (przyswajalność ok. 24 proc.), glukonian magnezu, taurynian magnezu, jabłczan magnezu (przyswajalność około 30 proc.) i chlorek magnezu. Dobrze przebadaną postacią jest mleczan magnezu cechujący się bardzo dobrą przyswajalnością dochodzącą nawet do 80 proc. Należy unikać tlenku magnezu (bardzo słabo się wchłania – wokoło 3-4 proc.), glutaminianu magnezu i asparaginianu magnezu. Magnezu nie powinno się przyjmować wraz z posiłkami czy produktami bogatymi w żelazo, wapń i fosforany. Na pogorszenie wchłaniania magnezu może mieć także wpływ nadmierne spożycie błonnika. Istnieją również składniki zwiększające przyswajalność magnezu – w badaniach wykazano, że dieta o większej zawartości białka może zwiększyć przyswajalność nawet do 40 proc. Bardzo ważna jest również witamina B6, dlatego w przypadku suplementacji zaznacza się, że warto wybierać produkt zawierający i magnez, i B6. Dlaczego? Ponieważ pirydoksyna (witamina B6) przyczynia się do poprawy wchłaniania magnezu, ale też zmniejsza jego wydalanie przez nerki. Magnez z witaminą B6 Zdecydowanie w przypadku suplementacji lepiej decydować się na lek, a nie suplement diety. Gdy rynek suplementów jest nieregulowany i właściwie nie wiadomo, czy kupuje się pełnowartościowy produkt – część producentów nie podaje prawdy, gdy deklaruje skład specyfiku sprzedawanego w aptece i w rzeczywistości substancji może być mniej lub więcej – tak w przypadku leku jest to pełna kontrola, ponieważ musiał przejść całą procedurę rejestracji leku i podlega wszystkim obostrzeniom, jakim podlega obrót lekami, ponadto musi mieć udowodnione działanie lecznicze. Przykładem takiego leku jest Magne B6, który można stosować od 6. roku życia, zatem jest odpowiednim magnezem z witaminą B6 dla dzieci. W jednej tabletce zawiera 48 mg jonów dobrze przebadanej i przyswajalnej soli magnezu – mleczanu – oraz 5 mg witaminy B6, która zwiększa przyswajalność pierwiastka. Ten lek rekomenduje między innymi Pan Tabletka, który przeanalizował nie tylko skład preparatu, ale również reklamę i wskazał między innymi, że faktycznie suplementacja magnezu może pomóc przy niepokoju, nadwrażliwości czy stresie. Więcej o leku z magnezem dla dzieci dowiesz się ze strony: Jeżeli dziecko staje się osowiałe i nieskore do zabaw, może to być oznaką niedoboru magnezu. Zanim jednak zastosuje się suplementację i wprowadzi się witaminy z magnezem dla dzieci, należy zasięgnąć porady lekarza, który wykluczy inne możliwe przyczyny problemu. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem! Źródła: Artykuł sponsorowany
Zapraszam do wywiadu z kobietą niezwykłą. Ania od wielu lat pomaga osobom z zaburzeniami odżywiania, również tym, które uzależniły się od sportu jako mechanizmu kompesacyjnego. Wywiad o radości sportu, porzuceniu myśli o byciu"niewystarczającą" i niezdrowej fiksacji na punkcie poznałam w 2018, kiedy to przez przypadek natrafiłam na jej filmik na YouTube, a ten odesłał mnie do jednego z jej postów na blogu Wilczogłodna. Pamiętam, że to video zrobiło na mnie ogromne wrażenia, bo Ania w sposób prosty i autentyczny mówiła o tym, jak wyrwać się ze szponów zaburzeń odżywiania. Obejrzałam większość z jej filmików na YT i zaczytywałam się w materiałach opublikowanych na blogu. Bardzo mi to pomogło zdobyć niezbędną wiedzę i motywację do tego, aby wytoczyć działa przeciw problemowi, który spędzał mi sen z czasem zaczęłam stawać na nogi i poznawać inne dziewczyny, tworząc społeczność Wilczogłodnej. Sądzę, że to był punkt zwrotny w moim recovery i gdyby nie Ania, nie wyszłabym zapewne z tego bagna do dziś. Dlatego też, gdy pojawił się pomysł opisania zagadnienia fiksacji wagą u biegaczek, poprosiłam Anię o rozmowę. Dużo jej zawdzięczam i jeśli uda mi się tym materiałem dotrzeć do osób, które tej pomocy potrzebują, będzie to dla nas ogromny sukces!_______________Marta: Aniu, cieszę się, że możemy porozmawiać. Dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia! Powiedz mi proszę, skąd w nas, kobietach, to usilne dążenie do bycia szczupłymi, czy nawet chudymi?Ania: Cześć Marta, mi również bardzo miło! Uważam, że norma kulturowa obecnych czasów niejako wymusiła na kobietach ten sposób myślenia. No bo zobacz, w czasach Baroku pożądane były krągłe kształty, a w Renesansie - płaska klatka piersiowa. Obecnie obowiązuje ideał bardzo szczupłej wieków starałyśmy się osiągnąć to, co jest w danej kulturze egzotyczne, rzadkie i wyjątkowe.. Weźmy na przykład Rzymianki, które farbowały włosy na blond, w epoce Baroku mocno dało się odczuć głód i deficyt jedzenia, dlatego też krągła sylwetka była XXI wieku, kobieta stara się dostosować do wzorca kulturowego – do tego promila filigranowych dziewczyn, które spoglądają na nas z billboardów, są obecne w mediach społecznościowych i na zdjęciach z dodatkiem Photoshopa, jak mężczyźni od wieków chcą być postrzegani jako silni - i to się raczej nie zmienia, tak my chcemy być Marzy mi się, by to kobieta właśnie kierowała się tą siłą, niezłomnością ... Dlaczego więc, u biegaczek często funkcjonuje przekonanie, że MUSZĄ być chude, aby osiągnąć cokolwiek sporcie?Ania: Czy chudsza znaczy szybsza? Nie sądzę. Niedawno opublikowałam na blogu świadectwo, zawodowej biegaczki, która wpadła w anoreksję. Wpadła w błędne koło odchudzania i przejmowania się aspektami, które kompletnie nie były w bieganiu ważne. W efekcie całkowicie straciła chęć i siły do sportu. Dopiero po czasie, gdy udało jej się wyjść z anoreksji, wróciła do startów i znowu zaczęła stawać na wrażenie, że wiele biegaczek amatorek myśli, że jak schudnie te 2-3kg to będzie latać jak na skrzydłach. To jest mit, bo gdy granica zdrowej wagi zostaje przekroczona, dziewczyny opadają z sił. Mając niedowagę, nie ma się zasobów i energii do Zawsze uważałam, że my kobiety jesteśmy wobec siebie zbyt surowe. Wiecznie nam się wydaje, że nie jesteśmy w czymś wystarczająco dobre, albo gotowe na dane wyzwanie.. Faceci tak nie myślą; po prostu robią, działają. Do tego, my kobiety, porównujemy się do facetów, odnosimy się do ich standardów i próbujemy im Wymagamy od siebie dużo. Facet się nie zastanawia – chce biegać, to biega. A my mamy milion pytań, wątpliwości, czy jesteśmy wystarczające, gotowe itd. Nie wiem, czemu miałoby to służyć. Chcesz biegać? Biegaj! Magdalena Ostrowska (Szczęśliwi biegają ultra) , w swojej nowej książce “Mam tak samo jak Ty”, opisuje jaką cenę zapłaciła za próbę dorównania mężczyznom. Pokazuje nam scenę, gdy jej towarzysze biegowi, w ramach treningu, postanowili wskakiwać na dość wysoki pieniek. Dla facetów nie był to problem, ale dla Magdy już tak. Nie czuła się w tamtym momencie na siłach, była zmęczona i przede wszystkim, ten pień był dla niej zbyt wysoki. Nie chciała jednak wyjść na słabą. Wskakuje więc wbrew sobie i zrywa sobie więzadła w kolanie. Koniec zabawy, koniec biegania. Nie Aniu, wiele dziewczyn i zwraca się do Ciebie, bo mają dość zaburzeń odżywiania. Często uzależnione są od biegania, które stało się mechanizmem spalania kalorii, zamiast przyjemnością samą w sobie. Jak im pomagasz?Ania: Jeśli ktoś przychodzi do mnie i mówi, że nienawidzi biegać i robi to, by być szczupłą, zawsze mówię wtedy – znajdź coś, co lubisz. Po co się katować? Idź na zumbę, siłownię, jogę. Trzeba dostosować sport pod siebie, a nie na odwrót. Moją pasją jest siłownia. To czy schudnę, czy nie, nie ma większego znaczenia. Po prostu, kocham tam chodzić i nikt nie musi mnie do tego jednak, że kiedyś siłownia, crossfit i bieganie były dla mnie narzędziami kompensacji. Biegałam tak dużo, że mi to zbrzydło i przestałam to robić na ponad dwa lata. Teraz wiem, że trzeba znaleźć balans. Jeśli coś traktujesz jak kompensację, nigdy nie będzie Ci to sprawiać przyjemności. Postaw na to, co szczerze Życie jest za krótkie by robić coś, co nie daje nam przyjemności i żadnej wartości, prawda? Nie jest istotne jak wyglądasz. Satysfakcję daje podniesienie większego ciężaru, przebiegnięcie dłuższego dystansu...Ania: Jeśli kochasz zumbę czy bieganie i robisz to regularnie, Twoje samopoczucie i wygląd automatycznie zaczną się poprawiać. Dołożymy do tego NORMALNE, racjonalne odżywianie, a nigdy nie będziemy mieć Co byś mogła zasugerować osobom, które przygotowują się do wymagających biegów, a nie chcą wpaść w pułapkę myślenia typu"schudnę jeszcze dwa kilo i i osiągnę idealną wagę"? Jak podejść do jedzenia, by dało nam siłę, ale nie stanowiło mentalnego balastu?Ania: Ważne jest, by uświadomić sobie, że waga piórkowa, to najmniej istotna rzecz w bieganiu. Bo czy będziesz miała miejsce 8237, czy 612 – jesteś amatorką, i nie przebiegniesz Kenijczyków, którzy z tego żyją! Co będziesz pamiętała na końcu? Swoją lokację, czy to, że zrobiłaś fajny bieg?Sport i restrykcje żywieniowe, to koszmarne połączenie. Gdy wspominam, jak trenowałam crossfit, to aż ściska mnie w dołku. Ja sobie robiłam tam krzywdę, aż w kręgosłupie wypadł mi dysk. Tylko to pamiętam, a dobrych wspomnień nie mam. Co mi z tego? W życiu liczy się dobra zabawa, a nie plastikowe puchary. Na grobie je sobie postawisz? A gdzie uciecha, fun?Marta: Porozmawiajmy o ciągłej potrzebie bycia lepszą. Dzięki aplikacjom takim jak Strava, możemy porównać z innymi, swoją aktywność i wyniki. Mam poczucie, że robi się z tego taki wyścig szczurów ...Ania: Oh, też nie jestem na to odporna! Dam Ci trochę poza sportowy przykład. Wykupiłam dostęp do aplikacji, z którą uczyłam się języka chorwackiego. Zamiast skupić się na faktycznej nauce i przyjemności z poznawania nowych słów, skupiłam się na rankingach. Chciałam przegonić tych, którzy byli w tym rankingu wyżej ode mnie, być lepszą niż użytkownik X. Uczyłam się na siłę i totalnie miałam tego przestałam patrzeć na ten ranking, przyjemność z nauki wróciła. Więcej zaczęło mi wchodzić do głowy. Tak samo jest z bieganiem. Rób to dla czystej przyjemności. Zobacz jaki piękne są drzewa wokół, jak ciało samo Cię niesie. Czy to ważne, że jakiś tam Ziutek, przebiegł ten segment 10 sekund szybciej? Chodzi o to by być szczęśliwą, a nie by wykręcić jakiś durny czas, który i tak trzeba zaraz Marzy mi się, byśmy odczuwali więcej radości i uciechy z czynności, które wykonujemy, zwłaszcza jeśli są to nasze pasje. Ania: Mahatma Ghandi powiedział "Bądź tą zmianą, jaką chcesz widzieć w świecie". Jeśli chcesz, by inni odczuwali więcej radości z tego co robią, daj im dobry przykład. Jeśli widać w Tobie radość z pasji, ludzie będą ciekawi, jak Ty to robisz; biegasz uśmiechnięta, masz taką dobrą energię! Powiedz im wtedy, że sekretem jest wiara w to, że niczego nie musisz, ale możesz wszystko. To jest twoje jedyne ludzie, nieustannie wpadamy w pułapkę myślenia, że dowalanie sobie teraz, zaowocuje szczęściem w przyszłości. To nieprawda. Tak zwana przyszłość, to iluzja, która nigdy nie nadchodzi. Liczy się tylko to, co teraz, a jeśli teraz nie jesteś szczęśliwa, to… w ogóle nie jesteś! Stres i karkołomny wysiłek nigdy nie będzie się równać szczęściu i dobremu samopoczuciu. To niemożliwe!Marta: Trzeba sobie dowalić, najlepiej za każdym razem, a dzień wolny na pewno zaowocuje spadkiem formy. Skąd u nas jest taka chora ambicja? Ania: Zakładanie ambitnych celów, jest jak rzucanie sobie patyka, do którego przywiązane jest nasze szczęście. I gonimy za nim z wywieszonym ozorem. Na siłowni trenuję ze “starymi wyjadaczami” i zawsze mi powtarzają, że odpoczynek jest częścią treningu. Ta dojrzałość przychodzi z wiekiem i doświadczeniem. Trzeba powolutku robić progres, odpoczywać. Tak jak w bajce Ezopa, o wyścigu żółwia i królika. Na końcu wygrywa żółw, który powolutku i wytrwale dążył do celu..Marta: Czy na mentoringu opiekujesz się osobami, które są uzależnione od sportu?Ania: Jest ich przynajmniej 50%. Drugie 50%, to osoby przetrenowane, które już tym rzygają. To do niczego dobrego nie doprowadzi. Jeśli uprawiają tyle sportu, a tkwią po uszy w zaburzeniach odżywiania, to robią sobie krzywdę. Jednak dalej liczą na to, że robiąc to samo, osiągną inne rezultaty. A tak się nie da. Trzeba wyluzować z treningiem i zaufać Podsumowując; w jaki sposób dbać o swoje szczęście?Ania: Robić to, co nas uszczęśliwia. Jeśli lubisz biegać, to biegaj. Bądź z ludźmi, którzy sprawią, że jesteś szczęśliwa. Idź za tym, co Cię raduje. I nie bój się, że to oznacza, że olejesz wszystko inne i przestaniesz chodzić do pracy. Masz zdrowy rozsądek, który powie Ci, że teraz jest czas na pracę, odpoczynek czy na rozliczenie podatków. Jeśli żyjesz bez mentalnego narratora, który ciągle mówi “ o Boże! jak Ty możesz odpoczywać???”, to żyjesz z czystym umysłem. A wtedy Twoje wszystko staje się lżejsze i przyjemniejsze. Zaczynasz widzieć, że życie nie jest serią przykrych a obowiązków, które trzeba odhaczyć. I na pewno nie jest nim też bieganie!Marta: Dziękuję Ci za rozmowę, czuję się pozytywnie naładowana 🙃Ania: Cała przyjemność po mojej stronie, pa!
Trzynaście lat temu przyszłam do babci na obiad ze swoim świeżo upieczonym chłopakiem. Pamiętam to jak dziś. Kiedy chłopak wyszedł do łazienki, babcia trąciła mnie łokciem w żebro z delikatnością Pudziana i zapytała: „To jak się poznaliście?”. Ocierając łzy, odparłam zgodnie z prawdą, że na szkolnej rockotece. „Poprosił cię do tańca?” – zapytała babcia podekscytowana, waląc mnie tym razem z całej siły w ramię. To zdecydowanie nie był dobry moment na uświadamianie jej, że rockoteka bardziej przypomina zbiorowy atak epilepsji niż radosne pląsanie w rytm szlagierów Mieczysława Foga. „Noooo… to raczej ja jego poprosiłam” – wykrztusiłam, z trudem łapiąc oddech i usiłując zachować resztki godności. „Oj, dziecko, dziecko” – babcia pokiwała głową z dezaprobatą i uniosła rękę. Cofnęłam się, tak na wszelki wypadek, ale babcia tylko westchnęła, opuściła dłoń, zabrała mi talerz z nietkniętą jeszcze zupą, westchnęła ponownie, pokiwała głową, wylała rosół do zlewu i wrzasnęła „Chłopcyyyy!!! Mieloooneee!!!”. Chłopak zjadł pięć kotletów, czyli o pięć za dużo. Rozstaliśmy się kilka miesięcy później. Babcia oczywiście miała rację, ale to wiem dopiero dziś. Wtedy, i jeszcze długo potem, święcie wierzyłam, że skoro mamy równouprawnienie, to kobieta równie dobrze może zabiegać o mężczyznę, który według niej jest wart zachodu. Well… Chuja tam. Tyle Wam powiem. Pieprzyć poprawność Może chodzi o fakt, że od zarania dziejów to mężczyźni biegali za dziczyzną, a ich przydatność w stadzie uzależniona była od liczby i jakości upolowanych zwierząt? Może mówimy o pokłosiu rycerskiego etosu, kiedy to delikwent wybierał sobie damę serca i dla niej odcinał głowy bogu ducha winnych chłopców podczas turniejów rycerskich? A może problem tkwi w etykiecie XIX-wiecznych bali, w trakcie których to mężczyźni mieli obowiązek zwrócenia swojej twarzy w kierunku wybranki, ale nigdy na odwrót? Nie wiem i szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodzi. Tak, jak facet nigdy nie będzie dobrze wyglądał w sukience, tak kobieta nigdy nie będzie dobrze wyglądać w roli maczo. Pieprzyć poprawność polityczną. Piszę, jak jest. Palce lizać Kobieta polująca na faceta, która wchodzi w rolę modliszki, tj.: zabawić się, skonsumować, otworzyć drzwi i powiedzieć „żegnam”, nie liczy na to, że po wspólnie spędzonej nocy facet będzie jej parzył kawę. Haj end baj. Smacznie było, ale możesz już iść. I to jest OK, mamy czysty układ. Kobieta mizdrząca się do mężczyzny, która liczy na coś więcej niż jednorazowy numer, jest po prostu żałosna. Dwa grzybki w barszczu zdarzają się rzadko. Lepiej mieć tego świadomość zawczasu. Kop w dupę Mam kilka mniej lub bardziej udanych związków za sobą, podobnie z resztą jak moje przyjaciółki, koleżanki i znajome. Były już w tej puli romanse, rozwody, żonaci, mężaci, dzieciaci, impotenci, in-vitro, niepełnosprawni, łysi, włochaci, grubi, chudzi, mistrzowie olimpijscy, introwertycy, ekstrawertycy, neurotycy, maniacy, tancerze, dziwkarze, ćpuny, alkoholicy oraz całkiem fajne, przeciętne Gienki. A wiecie, jaka za każdym razem rządziła reguła? Kobieta, która za facetem biegała, ostatecznie została kopnięta w dupę. Bez zbędnych sentymentów i ckliwych pożegnań. Niezależnie od tego, czy facet miał garbaty nos, dupę, czy plecy. Nawet najgorszy Quasimodo prędzej czy później porzucał kobietę, która na dzień dobry oddawała mu serce na dłoni. Zapomnijcie o singielkach Tak się składa, że wszystkie kobiety, które znam, a które dziś są w szczęśliwych związkach, jeszcze jakiś czas temu tęskniły do mężczyzn niewartych kichnięcia. Faceci, za którymi wzdychały, być może byli nieokiełznani i intrygujący, ale byli też, mówiąc wprost, niedojrzałymi siuśkami wierzącymi w to, że kobieta od mężczyzny potrzebuje: a. biernej obecności, b. wiecznej niepewności, c. nadgarstków przykutych do łóżka. Serio, Panowie? Wake, kurwa, up Kobieta niedojrzała i rozchwiana emocjonalnie będzie rajcować się człowiekiem, który od stanu skrajnej euforii potrafi doprowadzić ją do stanu załamania. Będzie za takim chłopcem biegać i dawać mu błędne poczucie, że jest wart zachodu. Kobieta dojrzała prędzej czy później zdepcze takiego misia obcasem, bo będzie wolała zaczekać na mężczyznę, który włoży choć trochę starań w to, by z nią być i by ten związek przetrwał. Facet dostarczający jednorazowych wrażeń zawsze ostatecznie przegrywa z tym, który daje poczucie bezpieczeństwa, szacunek i siłę. Deser Kiedy już wszystkie kotlety zniknęły z półmiska, babcia uśmiechnęła się słodko do Chłopaka, uniosła dłonie, które po chwili opuściła z impetem na uda i zapytała „To co, deser?”. Chłopak przytaknął skwapliwie, na co babcia odparła: „Jajka są w lodówce, a przepis na kogel mogel znajdziesz w książce na stoliku. I kawy byś nam zaparzył, Kochanieńki”. W życiu nie jadłam tak ohydnego kogla mogla. Fot. Jon Flobrant, ♥ 0 Like Like
nigdy nie biegaj za facetem